Tekst, którego bały się gazety
Paweł i Gaweł polskiego biznesu
Pod internetowym adresem www.bardzopolecam.pl kryje się mały i dość nieznany portal referencyjny. Należy on do firmy Opium Trade Mark Sp. Z o. o. która stanowi własność pana Kazimierza Pokrzywko. Firma ta pierwotnie nazywała się Opium Telemarketing i była zwykłym outsourcingowym callcenter, świadczącym usługi m. in. dla dostawców usług telekomunikacyjnych. Mniej więcej dwa lata temu jej prezes wpadł na genialny pomysł, aby rozszerzyć działalność i zacząć sprzedawać własny produkt, a co pozwoliło mu znacząco zwiększyć zyski. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie najzwyklejsze oszustwo...
OpiumTM ma swoją siedzibę w budynku przy ul. Dyziów 9 w Warszawie. Zajmuje pomieszczenia usytuowane w piwnicy jednej z klatek. Wysoki parter oraz piętro tego samego budynku, zajmuje firma EuroBazaFirm Polska, właściciel portalu EuroBazaFirm.pl Obie firmy prowadzą bardzo podobną działalność. Są wydawcami internetowych baz teleadresowych, mających za zadanie ułatwić kontakt między potencjalnym klientem i kontrahentem, a ogłaszającym się za ich pośrednictwem, przedsiębiorcą. Handlowcy obu firm wykonują połączenia wychodzące, dzwoniąc do przedsiębiorców z ofertą nabycia reklamy w ich katalogu. Klient płaci za różne formy reklamowe, od zwykłego wpisu w bazie, po bilbordy reklamowe na stronie głównej portalu.
Firma EuroBazaFirm Polska Antoniusz Świętygral, działa, pod różną postacią, już od roku 2000. Na stronie EuroBazaFirm.pl widnieje nota prawna, że treści zawarte na stronie portalu, są chronione prawem autorskim od 2002 r. Prawda jest jednak taka, że wedle rejestratora domeny .pl tj. Naukowej Akademickiej Sieci Komputerowej, w skrócie NASK, domena eurobazafirm.pl została zarejestrowana dopiero 9 marca 2004 r. Wtedy też zaczęła działać spółka pana Kazimierza Pokrzywko, wpisana do rejestru przedsiębiorstw 30 czerwca 2004 r. Obie firmy bardzo wiele łączy. Obie mniej więcej w tym samym czasie, zaczęły działać na tym samym rynku. Jednakże, kiedy EuroBazaFirm prężnie się rozwijała i zwiększała swoje zyski, powiększając przy okazji zajmowaną przestrzeń biurową, w piwnicach tego samego budynku firma Opium Telemarketing sprzedawała, ze średnim skutkiem, produkty Pytii.
Przełom nastąpił 16 maja 2007 r. Wtedy to została zarejestrowana domena bardzopolecam.pl przez pana Kazimierza Pokrzywko. Dotychczas zachodził on w głowę, jak to jest, że on siedzi w piwnicy i ciuła grosze, a jego sąsiad przeniósł się z piwnicy na piętro i zaczął wręcz ponadnormatywnie się rozrastać? Odpowiedź na to pytanie przyszła w międzyczasie. Podkupił i zatrudnił u siebie kilku pracowników konkurencji i w ten sposób wszedł też w posiadanie pewnej tajemnicy źródła sukcesu firmy EuroBazaFirm. Dowiedział się, że jego konkurent, zaczynający bardzo podobnie do niego, odniósł swój niewątpliwy sukces (wedle różnych szacunków, za rok 2009 nawet 10 do 12 milionów zł wpływów netto), rozpoczynając od prostej sztuczki. Mianowicie, zatrudnieni przez EuroBazaFirm telemarketerzy, otrzymali polecenie dzwonienia do małych i średnich firm, z ofertą znalezienia się w największej, ogólnoeuropejskiej, wielojęzycznej bazie firm, tego typu.
Było to, przynajmniej na początku istnienia portalu EuroBazaFirm.pl, niewątpliwie nadużycie, ale przy zachowaniu kanonów sztuki manipulacji werbalnej, którą się posługują telemarketerzy, pomysł chwycił i na fali naszej akcesji do UE, wypłynął. Ludzie bowiem nie weryfikowali podawanych przez telemarketerów danych, gdyż, w przytłaczającej większości, nie znają się oni na takich kwestiach, jak zasięg, statystyki odwiedzalności etc. Siłą rzeczy musieli zdać się na to, co usłyszeli od telemarketerów a ci nie przebierali w argumentach, byle tylko sprzedać i zainkasować prowizję oraz premię tablicową. Budowali zatem więź porozumienia z rozmówcą, zdobywali jego zaufanie, obiecywali wszystko, byle tylko klient kupił a kiedy tak się stało, przechodzili po prostu do następnego rekordu.
Ludzie chętnie kupowali reklamę w portalu EuroBazaFirm, wierząc, że ogłaszają się w największej tego typu bazie firm, w Europie. Dostępnej oczywiście w iluś tam językach, we wszystkich krajach Wspólnoty, dla wszystkich europejskich przedsiębiorców itp., itd. I oczywiście było to prawdą. Internet jest dostępny dla każdego i każdy, łącząc się nawet z odległego Meksyku a nie tylko z krajów Wspólnoty, może wejść na dowolną stronę, także stronę EuroBazyFirm. Pytanie tylko, czy rzeczywiście był on znany w całej Europie? Raczej nie i to pomimo tego, że domena anglojęzycznej wersji portalu, theeurobazafirm.com, została zarejestrowana 16 sierpnia 2002 r. Miała ona wtedy bardzo małą odwiedzalność a i teraz praktycznie nie występuje w statystykach. Jedynie strona eurobazafirm.pl jest wedle serwisu Alexa.com, usytuowana na 2 571 pozycji rankingu stron najczęściej odwiedzanych w Polsce.
Portale EuroBazyFirm były w 2004 r. nowym przedsięwzięciem, które dopiero zaczęło funkcjonować. Mimo tego, firma od razu generowała pokaźne zyski. Było to możliwe, ponieważ jej start zbiegł się w czasie z naszym przystąpieniem do Unii Europejskiej. Na fali integracji, w mediach prezentowano szeroką akcję promującą europejskość. Na potrzeby referendum przedakcesyjnego, przymiotnik europejski stał się nagle modny. Zaczął sobą coś wyrażać. Coś, co ludzie kojarzyli pozytywnie, światowo, co przeciwstawiali naszej niemodnej zaściankowości. Nic więc dziwnego, że na rynku pojawili się przedsiębiorcy chcący uszczknąć odrobinę ze sławy i prestiżu tego określenia. Jak grzyby po deszczu, zaczęły się mnożyć europejskie instytucje i firmy: od przysłowiowego Europejskiego Przedszkola w Pcimiu Górnym, po europejskie, a nawet gólnoeuropejskie bazy firm, właśnie.
Wtedy to, duży, ogólnoeuropejski portal eurobazafirm.pl, zaczyna działać w Polsce w zw. z naszym przystąpieniem do Unii. Aby przyciągnąć klientów, oddawał prawie darmo, na dobry początek współpracy, taką wizytówkę w polskiej edycji portalu, (dostępnym także w innych językach, w całej Europie), na całe dwanaście miesięcy ekspozycji, w śmiesznej cenie, wyrażonej (aby zwiększyć wiarygodność takiej oferty), przez telemarketera w euro, którą to cenę natychmiast, zgodnie z Kodeksem Cywilnym, podawał przeliczoną w złotówkach. Wielu klientów, nieświadomych manipulacji, skusiło się wtedy na taką reklamę, płacąc od kilkuset złotych do przeszło tysiąca i więcej, za reklamę w portalu EuroBazaFirm.pl oraz jego, mających znikomą odwiedzalność, odpowiednikach zagranicznych, istniejących tylko po to, aby móc powiedzieć: działamy w kilkunastu krajach Europy, m. in. ...
Kazimierz Pokrzywko był zapewne oszołomiony prostotą tego rozwiązania. On już wcześniej dostrzegł potencjał tkwiący w telemarketingu, stąd też, obok jego rozlicznych, legalnych przedsięwzięć, także callcenter, ale to było coś nowego. Dotychczas sprzedawał produkt, którego obietnicę jakości prezentowali handlowcy, a teraz odkrył, że można sprzedawać samą obietnicę. Że produkt może być wirtualny i nie mieć żadnego związku z rzeczywistością lub mieć minimalny - pro forma, że tak to określę. To było genialne! I wywołało wstrząs w świadomości, który można tylko przyrównać do odkrycia żyły złota w Klondike. Patrzył z niedowierzaniem, jak jego konkurent, w majestacie prawa, naciągał klientów i uznał, że skoro jemu wolno, to czemu on nie miałby postąpić podobnie? Pozostawało tylko wymyślić sposób.
Nie wiem kiedy i jak, ale wpadł na pomysł z firmami godnymi polecenia i był to pomysł naprawdę genialny, żerujący na wariancie pewnego znanego i powszechnie stosowanego przez telemarketerów, triku. Mianowicie, kiedy telemarketerzy dzwonią, sprzedając usługi telekomunikacyjne, zdarza im się kłamać / stosować pewną psychologiczną sztuczkę. Informują rozmówcę, że ich mocodawca organizuje sp

Kto to przeczyta ja tak ale 99.8% pardonowiczów już nie.
Jak inaczej można było przejść od komunizmu do kapitalizmu?
Czy był jakiś uczciwy sposób?
Cynkciarze,handlarze,przemytnicy to dziś elita.
Przykład opisany jest w miarę przyzwoity
w stosunku do tego co się działo.
Jeżeli sprzedaję towar którym w tym wypadku jest reklama to staram się ten towar czy usługę przedstawić w sposób
zapewniający zbyt.
Jeżeli przyjrzymy się różnym promocjom
kredytów to dostrzeżemy tam
wiele więcej sztuczek i pułapek zastawionych na klienta.
Jeżeli przyjżymy sie promocjom marketowym przygotowanym przez specjalistów od manipulacji to to co dzieje się w tekście
jest bajką o Pawle i Gawle.
Tak to jest że jeden wypływa wysoko a inny tonie choć wydaje się że powinno być
odwrotnie.
Najbardziej robi nas w trąbe jaśnie oświecona nasza obywatelska władza
trąbiąc o standardach i czyniąc to co widać.
Chcesz żeby ludzie wiedzieli co to za złodzieje? Prawidłowo.
Ale takich długich tekstów prawie nikt nie czyta.
Chcesz dotrzeć z tą informacją do gawiedzi, musisz naprawdę skrócić, najważniejsze info o czym jest cały tekst dać na początek (coś jak abstrakt w pracy naukowej ;p), mniej istotne detale i informacje najlepiej na innych stronach pod linkami - połowa i tak w nie nie kliknie ale może choć przeczytają główny tekst.